Od blendu do dymnego single malt

Większość fanpage’ów i blogów koncentruje się na whisky single malt, jako tej lepszej i bardziej prestiżowej. Jedynym wątkiem, który jest tam poruszany jest wiek whisky, który stanowi o jej sile. Jednak statystyki konsumpcji tego trunku, zarówno na świecie jak i w Polsce pokazują coś zgoła innego.

Szczególnie w Polsce, gdzie na 100 zakupionych butelek whisky, jedynie 3,5 to ta wymarzona single malt. Na świecie ten udział jest trzykrotnie większy, mamy więc trochę do nadrobienia.

I pewnie w tym kierunku będziemy zmierzać, raz to za sprawą zwiększającej się zasobności naszych portfeli, dwa za sprawą spadającego kursu funta, który nie powinien pozostać obojętny na ceny whisky.

Oprócz butelkowania swojej whisky jako whisky single malt, destylarnie często odsprzedają/ wymieniają się destylatem z innymi na potrzeby tworzenia whisky blendowanej/mieszanej. Można ją stworzyć w prosty sposób, mieszając jedną single malt z jedną whisky zbożową, można też do kompozycji użyć wielu różnych destylatów. A skoro tak, musimy uśmiechnąć się do konkurencji, aby receptura naszej whisky mogła zachować spójność i ciągłość.

Na potrzeby firm zajmujących się tworzeniem whisky mieszanej, destylaty single malt kategoryzowane są pod względem ich przydatności, chodzi tu głównie o uniwersalność, bogactwo aromatów i ich delikatność, aby tworzyły solidne podstawy a nie dominowały nad innymi.

Biorąc te wymagania pod uwagę, na podium obok Macallan i Glenlivet znalazłby się Glenrothes.

W przypadku destylarni Glenrothes, jak na ironię losu, wysoka jakość może być przeszkodą we własnej karierze.

Destylat ten , jako główna składowa tak popularnych blendów jak Cutty Sark czy Famous Grouse był zbyt wartościowy dla firm blendujących, aby mieć szansę na premierę jako single malt.

Sytuacja odmieniła się dopiero w 1994 roku, kiedy postanowiono odstąpić od tej reguły.

Nie potrzeba było wiele czasu, aby otworzyć oczy klientów na przysadzistą butelkę Glenrothes oraz nowy koncept, butelkowania konkretnych roczników „ vintages” raczej niż whisky z wiekiem na etykiecie. To właśnie seria vintages sprawiła, że whisky single malt z tej destylarni stała się znana.

Słuchając potrzeb klientów i będąc otwartą na sygnały  z rynku, w 2016 roku, zatem nie tak dawno temu, destylarnia Glenrothes zdecydowała się na włączenie do swojej kolekcji whisky dymnej „ peated”.

Zagłębiając się bowiem w historii destylarni, obecny właściciel marki, firma Berry Bros & Rudd odkryła jej koneksje z firmą Highland Distilleries już w 1887 roku, zaledwie 9 lat po otwarciu, a wspomniana firma była zrzeszeniem dwóch podmiotów: destylarni Glenrothes i Islay Distillery Co Ltd. Właśnie ten związek z wyspą Islay, znaną miłośnikom whisky z jej dymnych edycji, nakłonił destylarnię do stworzenia czegoś pionierskiego w dziejach Glenrothes.

Whisky vintage 1992, jako tymczasowy dom posłużyły beczki właśnie z wyspy Islay, w których uprzednio dojrzewała mocno dymna whisky. W nowym środowisku, nie zajęło wiele czasu, aby na dotychczasowej palecie aromatów złożyć pocałunek dymu, jako wzbogacenie, a nie zdławienie. Finalny efekt to połączenie łagodnej owocowości z mgiełką dymu wyspy Islay.

Glenrothes Peated Cask Reserve to bardzo intrygująca whisky, pełna aromatu owoców cytrusowych, gałki muszkatołowej, białego wina, pokrzywy, wanilii, świeżo wyprawionej skóry i dymu.

Z pewnością można ją znaleźć w ofercie importera, firmy Tudor House Ltd

http://www.tudor-house.pl/produkt/index/id/493/Glenrothes-Peated-Reserve.html jak i sklepów Ballantines:

https://www.sklep-ballantines.pl/Glenrothes_Peated_Reserve-6917.html

Jak na whisky z 1992 roku, wzbogaconą nutami dymnymi, cena niewiele przekraczająca 200 zł jest godną uwagi.

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *