Destylarnia Gotland

Nie samą szkocką człowiek żyje, czego potwierdzeniem są wciąż nowo otwierane destylarnie na całym świecie, a wiele z nich w dość szybkim tempie zdobywa serca miłośników whisky.

W zeszłym tygodniu zaproszony zostałem na pierwsze w historii World Whisky Forum, odbywające się w Szwecji, pojawiła się zatem okazja zwiedzić kilka destylarni, produkujących już whisky, a także porozmawiać z ludźmi, którzy ją tworzą.

Relacjonowałem na bieżąco wizytę w Mackmyra oraz Box, zatem czas na kolejnego szwedzkiego producenta, destylarnię Gotland, która jak sama nazwa wskazuje położona jest na malowniczej wyspie Gotlandii, na morzu Bałtyckim.

Destylację rozpoczęto tu w maju 2012 roku, wystarczająco dawno, aby w zgodzie z definicją, butelkować już swój produkt jako whisky.

Destylarnia korzysta wyłącznie z lokalnych składników : organicznego jęczmienia odmiany Polaris uprawianego na wyspie, miejscowej twardej wody oraz dla odmiany dymnej, torfu wydobywanego na wyspie.

Whisky oferowana jest w dwóch odmianach, delikatnej owocowej oraz dymnej, nadymianie słodu jęczmiennego trwa ok. 9 godzin.

Do maturacji whisky używa się głównie dwóch różnych beczek: first fill Bourbon o pojemności 200 l oraz mocno wypalanego virgin oak.

Jednak na potrzeby większego zróżnicowania finalnego produktu, część whisky dojrzewa w beczkach po sherry, po rumie, po whisky Laphroaig z wyspy Islay oraz w małych 96 l beczkach wykonanych z dębu rosnącego na wyspie.

Co ciekawe, wg zapewnień ambasadora destylarni Christera Roslunda, mimo że destylat spoczywający w mniejszych 96 l beczkach ze szwedzkiego dębu nie osiągnął jeszcze wymaganego wieku, jego barwa przypomina kolorem Coca Colę.

Pierwszy magazyn, znajdujący się 4 metry pod powierzchnią ziemi jest już w pełni zajęty, stąd usilne poszukiwania nowej lokalizacji.

Mimo bowiem małej produkcji- ok. 20.000 l rocznie, zainteresowanie Gotland whisky , przynajmniej póki co w Szwecji jest tak duże, że właściciele planują w krótkim czasie potrojenie produkcji.

Pierwszą destylację nadzorował Harry Cockburn, pracujący obecnie dla producenta alembików w Szkocji, firmy Forsyth’s, który lata temu był menadżerem destylarni Bowmore.

A co myślę na temat ich pierwszej whisky , wydanej pod nazwą Isle of Lime ? Myślę, że to bardzo ciekawa, obiecująca whisky. Oczywiście czuć w niej jeszcze młodość i wigor, jednak aromaty uwalniające się z kieliszka dostarczają niezwykłej dawki ciekawych skojarzeń. To wersja dymna, stąd obecność, choć delikatna torfu, który całkiem przyjemnie balansuje się ze słodyczą, tworząc łącznie noty suszonych śliwek lub marmolady. Z biegiem czasu pojawiają się nuty palonego cygara, zapach lasu z dość pikantną, lekko oleistą końcówką.

Gotland whisky wg mnie to kolejny dowód na to, że whisky, jeśli pod czujnym okiem znawców tematyki, może być produkowana wszędzie.

Osobiście życzę im wielu sukcesów, gdyż pasją , z jaką podeszli do tematu i jaka tryska z nich podczas rozmowy o swoim projekcie na taki sukces zasługuje.

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *